|
|
Blog > Komentarze do wpisu
wypieranie
Jest taki mechanizm psychologiczny, jak wypieranie. Niby o tym wiedziałem, ale co innego jest spotkać się z czymś takim na oddziale. Pan z podejrzeniem nowotworu płuca, dostaje wypis ze szpitala i skierowanie do kolejnego na diagnostykę ww guza. Pierwsze co robi po wyjściu z oddziału to na schody na fajeczke. Pogadałem z nim, czy nie myślał przypadkiem o rzuceniu palenia. "Panie, teraz to ja już tylko paczkę dziennie, a przecież przez 40 lat po cztery szły! A może to nie jest rak? Przecież dr mówił, że może gruźlica. Ale jak będzie rak, to rzuce!". Chyba już mu nie warto, niech pali... Inny facet, przy diagnostyce niedokrwistości wykryte liczne przerzuty w wątrobie. "Ja jestem już zdrowy, czuje się świetnie! Nic mnie nie będziecie sondować, ja ide do domu". Chyba skończyło się na tomografie, celem ustalenia źródła rozsiewu. Ale on wolał nie wiedzieć. Troche mi to przypomina zabawy przedszkolaków - jak zasłonie oczy, to mnie nie będzie widać. Sam się tak bawiłem :)
Emocjonalnahustawko, to nie takie proste... Ona była dla mnie najważniejsza, ważniejsza, niż ja sam, wszystko bym dla niej zrobił. To było złe i musi minąć jeszcze troche czasu, zanim się jakoś do kupy poskładam :) Ale to już niedługo:) wtorek, 14 kwietnia 2009, retrodromicus
|
odnosnie drugiego tematu - pamietam jak byl jeden pan, ktory mial 2 zawal serca, palil jak smok. 1szy lekarz ostrzegal, rzuc palenie zmien tryb zycia. nic z tego. 2 zawal. kolejna koronarografia z plastyka naczynia.. i co? i widzialam go na fajce niedlugo po zabiegu. wszyscy sie lapia za glowe, ze ten czlowiek nie tylko naraza swe zdrowie ale ma w dupie tez koszty swojego leczenia. taki zabieg to kilka tysiecy, mial juz 2, i pojda na marne bo pali i nie rzuci. i ma wszystko w dupie. i tak kiedys umrze :]
aha, a tak nieco z innej beczki. w Anglii odebrali prawo wykonywania zawodu lekarzowi ktory tak oto poinformowal pacjenta o nowotworze: "ma pan raka, ja mam astme, wszyscy kiedys umrzemy" :]