|
|
Blog > Komentarze do wpisu
to jest szpital, tu się umiera.
Praktyki cd. Poszedłem dziś na 8:00 na interne, coby się na obchód załapać, z doktorem pogadać i prześledzić proces diagnostyczny pacjentów, co to ich w środę badałem. No i poszliśmy we dwóch na obchód. W jednej z sal leżała sobie pani lat 92. Tzw "ostry brzuch", ale ze wzgledu na ciężki stan ogólny - nieoperacyjna. Zaawansowana niewydolność serca i nerek. Na rękach i biodrze rozległe siniaki, "pewnie od pobrań i wkłuć...". Pani przytomna, bardzo słaba, okazało się, że przez całą noc była bez leków przeciwbólowych. W tym momencie ręce mi opadły. Zapisaliśmy tramal i poszliśmy dalej. Po dwóch godzinach telefon do dyżurki - "pani K. nie żyje, proszę przyjść potwierdzić zgon". Dopiero wtedy uświadomiłem sobie, że te siniaki, to były już plamy opadowe. Ani ja, ani dr nie zauważyliśmy początków agonii. Można by było zawiadomić córkę, zdążyłaby się chociaż pożegnać. Większość ludzi umiera w szpitalu. Większość wolałaby we własnym domu. Akurat mam na poniedziałek napisać o tym pracę. Smutnie się dzień zaczął, ale cóż - takie jest życie. Do roboty, kolejne koło już niedługo. sobota, 04 kwietnia 2009, retrodromicus
Komentarze
emocjonalnahustawka
2009/04/05 17:22:56
ja na praktykach mialam podobna sytuacje.. zmierzylam cisnienie pewnej starszej pani, miala 90/50.. powiedzialam o tym lekarzowi.. po czym mialam chwile wolnego i poszlam na chwile na miasto pozalatwiac sprawy. przychodze po godzinie i patrze a tam rodzina placze nad pania.. pytam sie pielegniarki co sie stalo.. ano pani starszej sie zmarlo.. a godzine temu z nia rozmawialam..
|